przez wiele lat budowane
w toku różnych wydarzeń ulepszane
utrudniły mi życie.
Nie umiem już spontanicznie
śmiać się i mówić o tym,
co czuję.
Śmieję się, gdy wiem, że mój śmiech
zostanie mi policzony jako "+".
I płaczę, gdy spodziewam się, że ktoś uzna mnie za biedną
gdy pochyli się nade mną ktoś.
Zawarta tu surowość
też jest
moim balastem.
Adonai, uratuj mi życie.